Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

OD i DO. Najnowsze dzieje Polski według historii pocztowej to najnowszy album Normana Daviesa

Kiedy Cesia Kowalska z Włocławka skreśla na pocztówce z Włocławka parę ciepłych słów mówiących o przyjaźni i tęsknocie do Blanki Szmulówny w Skulsku, to musimy się zgodzić, że choć kartkę wysłano w ważnym 1918 roku, nie jest to istotny dokument historyczny. Ale ta kartka jest przejmującym okruchem czyjegoś życia.

Pocztówki z minionych światów
Tomasz Stańczyk

Kiedy Cesia Kowalska z Włocławka skreśla na pocztówce z Włocławka parę ciepłych słów mówiących o przyjaźni i tęsknocie do Blanki Szmulówny w Skulsku, to musimy się zgodzić, że choć kartkę wysłano w ważnym 1918 roku, nie jest to istotny dokument historyczny. Ale ta kartka jest przejmującym okruchem czyjegoś życia.

Co się stało z Lusią i Stasią, nie wiemy i nie ma to dla nas większego znaczenia. Wiemy natomiast doskonale, co się stało z nadawcą kartek pocztowych oznaczonych sierpem i młotem z obozu w Starobielsku adresowanych do ojca zamieszkałego we Lwowie. Te kartki to ostatni ślad egzystencji Jana Kasprzyckiego zamordowanego Charkowie. Mniej więcej w tym samym czasie, w marcu 1940 roku nadawca z Węgier wysłał do Zygmunta Czerwińskiego w Bolechowie, pod okupacją sowiecką, kartkę z życzeniami wielkanocnymi. Czyżby spośród wielu motywów występujących na kartkach świątecznych nieprzypadkowo wybrał postać Chrystusa powstającego z grobu? W 1942 roku pan Ochrymowicz wysyła kartkę ze Lwowa, ostemplowaną niemiecką „wroną” ze swastyką, do firmy Miranda Limitada w Lizbonie z potwierdzeniem odbioru przesyłki i podziękowaniem. To ślad pomocy, jaka drogą pocztową z neutralnego kraju szła do okupowanej Polski.

Norman Davies w swej najnowszej książce pokazuje, jak wiele znaczki, kartki pocztowe, pocztówki, koperty i wysyłane w nich listy potrafią powiedzieć nam o minionym świecie: modzie, obyczajach, polityce i propagandzie, zmianach nazw geograficznych, krajobrazach, który dziś wygląda zupełnie inaczej. A także o ludziach, ich wielkich uczuciach i małych życiowych sprawach.

Zbieg Czarnej i Białej Przemszy w Mysłowicach do 1914 roku pokazywano chętnie na pocztówkach. Tu stykały się trzy zabory – dlatego nazwano to miejsce trójkątem trzech cesarzy. Z Berlina i Breslau przyjeżdżali turyści, by – jak pisze Davies – zobaczyć początek „Dzikiego Wschodu” i wysłać stąd przy okazji widokówkę. Podczas gdy w imperium jednego z cesarzy o powstaniu styczniowym nie można było pisać inaczej jak o „bolesnych wydarzeniach”, w imperium drugiego, w Krakowie, na przełomie XIX i XX wieku ukazała się pocztówka z wizerunkami powieszonych i rozstrzelanych uczestników tamtego powstania.

Kopercie z firmowym nadrukiem „The Anglo Galician Oil Company Limited. Drohobycz (Galizien)” towarzyszy przypomnienie Daviesa, że zagłębie borsyławsko-drohobyckie było na początku XX wieku trzecim co do wielkości okręgiem wydobycia ropy naftowej na świecie. Z firmowych kartek pocztowych i kopert dowiadujemy się, że była też kiedyś firma Laskowski & Rosenbaum w Łodzi. W Kościanie Ignacy Maciejuk miał zakład fotografii artystycznej.

Tak jak nie ma już tych firm, tak też nie ma krajobrazów z pocztówek. Bulwar nadmorski i plaża w Swinemunde na niemieckiej pocztówce z 1913 roku wygląda zupełnie inaczej niż to samo miejsce dziś w Świnoujściu. Na innej pocztówce wciąż stoi kolumnada Pałacu Saskiego w Warszawie i błyszczą się złote kopuły wielkiej cerkwi.

Historia pocztowa mówi także o politycznych zmaganiach o granice. Pocztówka przedstawiającą Wojciecha Halczyna, „delegata Spisza do Wilsona”, przypomina o ziemiach, o które toczył się zaraz po I wojnie spór polsko-czechosłowacki. Wśród pieczątek pocztowych używanych po przyłączeniu Zaolzia spotykamy i taką o treści „Górale ziemi czadeckiej wrócili do ojczyzny” – w 1938 roku oprócz Zaolzia w skład Polski weszły także okolice miasta Czadca, dziś na Słowacji.

Davies pokazuje spory zestaw przedwojennych polskich widokówek, w których motywy świąteczne i noworoczne łączono z przedstawieniem osób w strojach ludowych. Jeszcze w PRL, jak przypomina, ludowość była gorąco wspierana. Dziś to nie do pomyślenia. A o czasach PRL wiele mówi kartka pocztowa z nadrukowanym napisem „Miesiąc przyjaźni polsko-radzieckiej 7 X – 7 XI 1948” i znaczkiem przedstawiającym Marksa i Engelsa, wysłana do osoby zamieszkałej na placu Stalina w Bytomiu.

Davies pozwala nam spojrzeć nie tylko na znaczki i widoczki, lecz też na treść korespondencji. A w pocztówkach i listach zachowały się okruchy ludzkich losów. Absolwentka medycyny Wanda Bondy pisze 19 sierpnia 1911 roku do pani Tryarskiej, żony aptekarza w Goworowie (gubernia łomżyńska), bo dowiedziała się, że jest tam wolne miejsce pracy dla doktora, i pyta o warunki pracy oraz „ceny życia”. Nieznana z nazwiska panna Leosia wysyła w 1905 roku na nazwisko księdza Grzędzińskiego w Łęcznie pocztówkę z prośbą o przekazanie jej przyjaciółce. A na pocztówce, czym ksiądz pewno musiał być zgorszony, aktoreczka Marysia ze śmiałym dekoltem. Tajemnicza Rachel śle w 1916 roku pozdrowienia panu Romanowi Dmosky, czyli Dmowskiemu, przebywającemu w paryskim hotelu Mirabeau. Tak jak inni nadawcy kartek i listów nie spodziewała się, że wysyła wiadomość nie tylko do niego, ale także do nas, kamyczek z rozsypanej mozaiki minionego świata.

OD i DO. Najnowsze dzieje Polski według historii pocztowej to najnowszy album Normana Daviesa
RzeczpospolitaRzeczpospolita

Inne recenzje | starsze