Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Czas przebudzenia?

Trzeba wygnać Boga ze sceny historii i z umysłu człowieka - napisał otwarcie w 1843 roku niejaki Pierre Joseph Proudhon (1809-1865). Podejrzewam, że większości czytelników nazwisko tego francuskiego socjalisty, ekonomisty socjologa i dziennikarza nie mówi dziś nic. Jego teza wygłoszona w połowie XIX wieku nie była gromem z jasnego nieba.

Trzeba wygnać Boga ze sceny historii i z umysłu człowieka - napisał otwarcie w 1843 roku niejaki Pierre Joseph Proudhon (1809-1865). Podejrzewam, że większości czytelników nazwisko tego francuskiego socjalisty, ekonomisty socjologa i dziennikarza nie mówi dziś nic. Jego teza wygłoszona w połowie XIX wieku nie była gromem z jasnego nieba. Przeciwnie, pracowało nad nią wielu myślicieli, poczynając od Kartezjusza, który umieścił w centrum wszechświata człowieka wraz z jego rozumem, zdolnością myślenia i oceniania, własna świadomością tego, co dobre, a co złe. Proudhon jako anarchista totalny wiedział jednak, że - jak pisał - „tak samo. jak nie wystarczy zniesienie rządu. jeżeli się go nie zastąpi czymś innym, tak też nie dojdziemy do ładu z wypędzeniem Boga, jeśli nie znajdziemy niewiadomej, jaka zgodnie z porządkiem pojęć ludzkich i zjawisk społecznych obejmie po nim spadek", I tej „niewiadomej" od czasów oświecenia szukano na różne sposoby; jakobini, marksiści, naziści, a dziś scjentyści prowadzili i prowadzą śmiertelną wojnę z religią. Doskonale pokazuje to Rosa Alberoni, która twierdzi, że rewolucji francuskiej nie sposób ograniczyć do – jak rzecz często ujmują historycy – zmian porządku społecznego i politycznego. Była to bowiem wojna rozpętana przeciw katolicyzmowi przez nową religię - religię oświecenia, która pojawiła się na scenie dziejów wraz z różnymi bóstwami; zawsze jednak z zamiarem odrzucenia Chrystusa i jego zbawiennej nowiny Co więcej, czyniono to tak, by ewangeliczne proroctwa przekształcić w racjonalne prognozy i boską Opatrzność zastąpić racjonalnym przewidywaniem. W tym „teatrze złudnej historii" przywdziewano rozmaite maski z jednym wszakże zamiarem: idealny i duchowy cel usiłowano zastąpić możliwym do urzeczywistnienia w konkretnym czasie i przestrzeni programem. Zawsze jednak przynosiło to mizerne i opłakane
rezultaty.
Najbardziej wyraźnie widać to było w marksizmie. Jego twórca głosił, że .siły historyczno-ekonomiczne mają taki charakter, że wytworzą rewolucję, która wyeliminuje, i to na zawsze, cierpienie i ból. Oto dlaczego rewolucja proletariacka jest święta, słuszna, nieunikniona i ostateczna. Ta wiadomość" kontynuuje swój wywód Marksowi poświęcony Rosa Alberoni - „jest w rzeczywistości przekazem eschatologicznym w tonie proroczym. A ukryte jest w niej następujące równanie: burżuazja jest złem, jest Szatanem, Antychrystem. Marks przedstawia się jako nowy Mesjasz, który ogłasza nowemu narodowi wybranemu, proletariatowi, że tylko on może własnymi siłami zbudować sobie Raj ziemski bez Boga. A raczej, że Bóg jest przeszkoda należy zatem wyrzucić go z umysłu, ponieważ nigdy nie istniał, jest iluzją stworzoną przez władców historii...".
Ten styl wywodu nie ma nic wspólnego z chłodną akademicką analią Bo Rosa Alberoni, choć jest profesorem socjologii ogólnej na Uniwersytecie w Mediolanie, jest także publicystką Tym razem nie napisała uniwersyteckiej rozprawy Jej książka jest ostrym i pełnym werwy pamfletem, który wpisuje się w toczącą się właśnie debatę na temat relatywizmu kulturowego i upadku moralności w cywilizacji europejskiej. Cywilizacji, w której – jak nauczał Jan Paweł II – człowiek nie może do końca zrozumieć ni siebie, ni swych dziejów bez Chrystusa. Nadszedł więc czas, by potomkowie cywilizacji chrześcijańskiej - wierzący i niewierzący – wreszcie się przebudzili i zaczęli bronić swej tożsamości. To znaczy własnej kultury i tradycji.

Recenzja książki Rosy Alberoni „ Wygnać Chrystusa” z Tygodnika pracowników Poczty Polskiej Nr 33 (617) 13.08.2007

Czas przebudzenia?
Tygodnik Pracowników Poczty Polskiej Nr 33 (617)
Tygodnik Pracowników Poczty Polskiej

Inne recenzje | starsze